fbpx
Linkedin YouTube
Pandemia koronawirusa

Pandemia koronawirusa, która nagle uderzyła w Europę na początku marca, nie tylko spowodowała śmierć tysięcy osób, ale także zapaść wielu gospodarek. Stan epidemiologiczny odcisnął bardzo duże piętno także i na naszej gospodarce i mimo pomocy ze strony rządu, wiele branż podupadło, a przedsiębiorstwa zaczęły masowo bankrutować. Kto zatem najbardziej stracił na pandemii COVID-19? Jakie są przewidywania ekspertów na przyszłość?

Pandemia koronawirusa w Polsce – zmora rodzimych przedsiębiorców

Jeszcze na początku marca zapewne mało który polski biznesmen wyobrażał sobie, że przyszłość jego firmy stanie pod znakiem zapytania. COVID-19 uderzył jednak niespodziewanie i całkowicie odmienił krajobraz polskiej gospodarki. Po ogłoszeniu stanu zagrożenia epidemicznego 14 marca i związanych z tym obostrzeń zaczęła się dla naszych firm całkowicie nowa rzeczywistość. Duża liczba przedsiębiorstw w miarę możliwości przerzuciła się na tryb pracy zdalnej, niestety nie wszystkie branże mogły pozwolić sobie na tryb Home Office. Od marca była zatem widoczna wyraźna recesja polskiej gospodarki.

Pandemia koronawirusa

Wychodząc naprzeciw problemom przedsiębiorców rząd polski postanowił stworzyć tzw. Tarczę Antykryzysową, która miała być formą wsparcia państwa dla tych, których dotknęła pandemia koronawirusa. I choć od maja część obostrzeń została zmieniona i zaczęło się odmrażanie gospodarki, to jednak już nic nie jest takie samo i wiele firm po prostu zniknęło z gospodarczej mapy polski.

Kto stracił najwięcej?

Branża HoReCa

Odpowiedzmy więc na pytanie: Które branże pandemia koronawirusa dotknęła najbardziej? W czołówce na pewno znajdzie się branża HoReCa (ang. Hotel, Restaurant, Catering/Café), czyli branża hotelarska i gastronomiczna. Przypomnijmy – od II połowy marca zaczął się tzw. lockdown, zawieszono działalność restauracji, pubów, barów, zamknięte zostały hotele, zawieszono wszelakie podróże krajowe oraz zagraniczne. Co ciekawe wg prognoz instytutu badawczego PMR w 2020 roku miał nastąpić 5% wzrost wartości rynku HoReCa w Polsce.

Niestety wskutek narodowej kwarantanny takie segmenty rynku jak rynek restauracyjny czy gastronomia hotelowa straciły rację bytu. Pomimo, że nadal dozwolone było zamawianie jedzenia na dowóz, to jednak w dalszej perspektywie niewiele to zmieniło. Jedynie lokale serwujące dania typu fast-food drastycznie nie odczuły obostrzeń związanych z zakazem przyjmowania klientów bezpośrednio w lokalu.

Pandemia koronawirusa

Pandemia koronawirusa jeszcze bardziej uderzyła w miejsca zorientowane na sprzedaż alkoholu (puby, bary, ogródki piwne). Niestety obostrzenia przypadły na długi weekend majowy, który jest tradycyjnym otwarciem sezonu piwnego i grillowego w Polsce, przez co pracodawcy z tego segmentu rynku ponieśli duże straty. Bartłomiej Mokrzycki, Dyrektor Generalny Związku Pracodawców Przemysłu Piwowarskiego – Browary Polskie, wskazał również, że spadła produkcja i sprzedaż piwa.

Branża HoReCa już przed kryzysem epidemiologicznym borykała się z finansowymi kłopotami. W 2016 roku podmioty z tej branży zadłużone były u kontrahentów na 150,6 mln złotych, natomiast w kwietniu 2020 liczba ta wzrosła do 242 mln. Eksperci twierdzą, że epidemia jeszcze bardziej zwiększy liczbę długów. Jest jednak druga storna medalu – branża HoReCa również jest wierzycielem, a wg danych KRD dłużnicy zalegają jej 4,5 mln zł.

Branża produkcyjna

Niezbyt optymistycznie przedstawia się sytuacja na rynku produkcyjnym. Pandemia koronawirusa w Polsce wymusiła na przedsiębiorcach z tej branży podjęcie bardzo radykalnych kroków. Jak wynika z badań przeprowadzonych przez Trenkwalder, aż 71% firm produkcyjnych nie planuje zwiększać zatrudnienia, natomiast prawie 30% pracodawców musiało dokonać zwolnień pracowników. Na ten smutny obraz wpływa również specyfika firm produkcyjnych, ponieważ w przeciwieństwie do innych branż, pracownicy obsługujący taśmy czy linie produkcyjne nie mogą pracować w trybie Home Office.

Jak komentuje Wojciech Ratajczyk z agencji pracy Trenkwalder:

Zwolnienia dotyczyły przede wszystkim pracowników o najkrótszym stażu pracy, najmniej doświadczonych i których prace mogą wykonywać inni pracownicy.

Cięcia i redukcje spowodowały, że w kwietniu 2020 roku (czyli drugim miesiącu pandemii) spadek zatrudnienia o 152 tys. etatów. W maju natomiast bez pracy nadal pozostawało milion osób.

Przewoźnicy

Jest to kolejna branża, którą bardzo mocno dotknął COVID-19. W związku z ograniczeniem ruchu turystycznego przewoźnicy liczą straty w milionach złotych, a ich branża praktycznie obumarła. Jak stwierdził prezes Polskiego Stowarzyszenia Przewoźników Autokarowych, Rafał Jańczuk:

Sytuacja jest dramatyczna.

 

Pandemia koronawirusa

Według badań Polskiego Związku Przemysłu Motoryzacyjnego (PZPM) od początku roku polscy przewoźnicy zakupili tylko 461 autobusów. W porównaniu z analogicznym okresem z 2019 roku na rynku zanotowano straty rzędu 43,1 %. 

Branża beauty

Pandemia koronawirusa destrukcyjnie wpłynęła na branżę beauty. Niemal w jednej chwili zamknięto 130 tys. punktów (salony fryzjerskie, kosmetyczne etc). Przedsiębiorcy bardzo szybko odczuli skutki lockdownu i po prostu musieli zamknąć interesy.

Podobnie jak w branży HoReCa kryzys związany z COVID-19 odbił się na zadłużeniu przedsiębiorców prowadzących salony beauty. Na koniec marca br. ich zaległości wynosiły 37,7 milionów, czyli o ponad 13 milionów więcej niż w 2017 roku. Ci, którzy przetrwali funkcjonują już normalnie, jednak rynek beauty został bardzo zniszczony przez COVID-19.

Prognozy na przyszłość

Wydaje się, że zniesienie obostrzeń i odmrożenie gospodarki sprawiło, że wszytko wróciło do normy, tak niestety nie jest. Epidemia  całkowicie zmieniła sytuację gospodarczą Polski oraz polskich przedsiębiorców. Pojawia się pytanie: Co dalej? Niestety prognozy nie są zbyt optymistyczne. Wg analizy dokonanej przez Coface fala upadłości i bankructw dopiero przed nami. Na pierwszy rzut oka sytuacja nie wydaje się tragiczna – do końca czerwca wydano o 3% mniej postanowień o upadłości i restrukturyzacji niż rok wcześniej. Diabeł niestety tkwi w szczegółach, eksperci z Coface wskazują, że tak mała liczba ma związek z tym, że zawieszono obowiązek składania wniosku o upadłość przez dłużnika, ponadto należy pamiętać o tym, że od marca zamrożono normalne działanie sądów, przez co nie rozpatrzono jeszcze wszystkich wniosków. Dopiero w momencie, kiedy sądownictwo zacznie działać w normalnym trybie poznamy prawdziwe skutki zamrożenia gospodarki dla polskich firm.

Według prognoz opracowanych przez Komisję Europejską PKB Polski zmaleje o 4,3%, a bezrobocie wzrośnie z 3,3 od 7,5%. Polska jednak nie znajdzie się w najgorszym położeniu – jeszcze gorzej skutki COVID-19 odczuje Hiszpania, Włochy i Grecja. Eksperci wskazują jednak, że powolny wzrost gospodarczy ma być odczuwalny już 2021 roku (oczywiście przy założeniu, że na jesieni nie będzie mieć miejsca drugi lockdown). Czy rzeczywiście polska gospodarka zacznie odbudowywać się już za rok? Czas pokaże.

 

O autorze

Vindy Katia

Pochodzi z rodziny, w której z dziada pradziada zajmowano się handlem. Już w dzieciństwie poznała szacunek dla danego słowa i zawartej umowy. Absolwentka Szkoły Przetrwania MSP na Rynku Polskim. W stałym związku z Biznesem od 2001 roku. Zawodowo wspiera firmy walczące o uczciwy biznes. Rozbraja ładunki zatorów finansowych oraz wykrywa pułapki nierzetelnych kontrahentów. Chętnie dzieli się wiedzą z zakresu metod unikania problemów z dłużnikami, a także sposobów na uzyskiwanie terminowej zapłaty od kontrahentów. Promuje zasady prowadzenia firmy w transparentny i uczciwy sposób, z poszanowaniem relacji biznesowych.
Dodaj komentarz
©2021 EULEO G. Grzesiak Sp.k.
Zarządzanie zgodami (pliki cookie)